Niedawno wszyscy chcieli walczyć ze złym krajem, który wyzyskuje swoich ludzi, aby ochronić inny kraj. Był to czołowy temat nie tylko w internecie, ale też w niemal każdym dostępnym środku masowego przekazu. Wiele osób chciało bojkotować zbliżającą się olimpiadę, niektórzy chcieli, by sportowcy zgolili głowy na znak solidarności z Tybetańczykami. Wiele głów wymyślało tuziny sposobów, jak uwolnić Tybet spod chińskiego jarzma, po serwisach rozrywkowych krążyły obrazki i karykatury wyśmiewające i trafnie komentujące to, co się wtedy działo. Zbliżającą się olimpiadę porównywano nawet do tej z roku 1936, mieszając w to wszystko politykę i rasizm. Tworzono petycje, wysyłano Bóg wie gdzie listy, jednoczono się z Tybetańczykami, krótko mówiąc - Tybet był wszędzie. Wydawać by się mogło, że im bliżej jakiegoś wydarzenia, tym bardziej fala sprzeciwu powinna narastać. Jednak jak jest w rzeczywistości, chyba każdy widzi. Większość już pewnie zapomniała o całym zamieszaniu, czekając na kolejne, po Euro, wielkie wydarzenie sportowe. Jednak dlaczego już nie słyszymy o tym, że w Chinach łamie się prawa człowieka? Dlaczego już nie mówi się o tym, co dzieje się w Tybecie? Dlaczego cała sprawa ucichła? Warto się zastanowić, czy postawa protybetańska, jaka była obecna na każdym kroku, była potrzebna i przyniosła jakiś owoc? Jeżeli nie ma po niej żadnych efektów, to dlaczego zaprzestano walki o dobro Tybetu? A może faktycznie to całe zamieszanie faktycznie nie miało na celu zmianę czegokolwiek, a służyło tylko do zamanifestowania “Ojej, ale oni tam mają źle! Pokażmy, że ktoś widzi ich tragedię!”? Faktycznie, wielu zauważyło ten problem, tylko kto chciał realnie im pomóc, a nie tylko wpasować się w trend zjednoczenia z Tybetem?
Nikt już nie chce uwolnienia, więc pora zniewolić Tybet!

Dzisiaj niemal cały kraj zjednoczy się na półtorej godziny, aby zagrzać do walki naszych piłkarzy i pomóc im dobrze zagrać z Niemcami. Jedność ta była widoczna już dużo wcześniej - wiele stron internetowych zmieniły swoje loga tak, by tematycznie wpasować się w ten piłkarski klimat. W sklepie wiele produktów nawołuje radośnie “Wspieramy polską reprezentację! Dopinguj naszym!”, a spacerując po ulicach miast można dostrzec wywieszone flagi. Szkoda tylko, że niemal wszystkie zawierają reklamę browaru Tyskie, ale w zasadzie nie można im mieć za złe tego, że chcą w ten sposób zareklamować swój produkt. Wiele osób uda się zapewne do barów lub na place, gdzie razem z wieloma innymi kibicami będą mogli przeżywać dzisiejszy pojedynek. Gadu-Gadu zalewa aktualnie potop opisów z hasłami patriotycznymi (szczególną popularnością cieszy się obrazek flagi z dumnie stojącym “POLSKA” na środku). Oczywiście, jak to w naszym pięknym kraju bywa, nie mogło zabraknąć głosów pesymistycznych (lub jak mówią te osoby “realistycznych”), zwiastujących sromotną klęske naszej reprezentacji. Być może cała otoczka wokół Euro stała się zbyt nachalna, tym bardziej, że Polacy coraz częściej odnoszą sukcesy sportowe, ale w końcu na tych mistrzostwach gramy pierwszy raz, więc jest to niewątpliwie wielkie wydarzenie, dlatego też na te kilka dni można taki stan rzeczy zaakceptować.



